Na początku był chaos

Tak zatytułowany był pierwszy post na moim blogu i mimo tego, że postów wiele nie powstało to i tak uważam, że tego chaosu u mnie jest znacznie mniej niż kiedykolwiek. Może to za sprawą tego, że po raz pierwszy robię podsumowanie roku, a może dlatego, że starałem się aktywniej spędzać czas niż dotychczas. Nie minę się również z prawdą, gdy napiszę, że  głównym celem założenia tego blogu jest chęć przekazania Wam mojej opinii na temat zwiedzonych przez mnie miejsc, ale również stworzenie mapy moich podróży. Mam nadzieję, że planując swoje urlopy znajdziecie tu inspirację tak jak ja znajduję inspirację na podobnych blogach.

Czas zerwać z rutyną

Dlaczego właśnie tak nazwałem blog? Odpowiedź jest prosta. Mimo, że uważam siebie za optymistę mam skłonność do przeoczania pozytywnych rzeczy i zapamiętywania tych złych. To znaczy, kiedy planuję coś, zawsze jestem pełen nadziei, lecz kiedy uda mi się osiągnąć cel, zamiast cieszyć się wynikiem, analizuję co poszło nie tak lub co mogło pójść lepiej. Chciałbym to zmienić i nauczyć się cieszyć wynikami. Jako środek do zdobycia tej umiejętności obrałem możliwość podzielnia się z Wami swoimi doświadczeniami na temat odwiedzanych przeze mnie miejsc. Lecz jak wspomniałem – nie oszukujmy się, nic za darmo… Dzięki pisaniu postów zapisuje dziennik podróży, a zbierając informacji o zwiedzanych miejscach poszerzam swoje horyzonty.

Czy w mienionym roku było mniej rutyny?

Odpowiedź jak to zazwyczaj bywa nie jest jednoznaczna. Wszystko zależy od punktu odniesienia… Zdefiniujmy zatem co kryje się w moim rozumieniu pod tym zwrotem. Rutyna to skłonność do odwzorowywania pewnych czynności zgodnie z wypracowanym wzorcem. W odniesieniu do życia codziennego rutyną może być codzienne wykonywanie tych samych czynności, np: wstawanie o 7, o 9 jedzenie śniadania w pracy, o 17 powrót do domu, a o 19 jedzenie obiadu oglądając reklamy lecące w telewizji, porównywanie siebie do innych (np: współpracowników, sąsiadów), a w odniesieniu do dłuższego przedziału czasu, rutyną może być np: spędzanie urlopów w łóżku marnując czas, czy nie czytanie książek przez co nie trenujemy mózgu.  Rutyna może być czymś pozytywnym np: sumiennie wykonywane zadania, codziennie jedzenie błonnika, lub negatywna np: palenie papierosów, jazda „na pamięć” samochodem.

Dla mnie pod słowami „Czas zerwać z rutyną”, kryje się chęć zmiany złych przyzwyczajeń czy raczej poszerzenie swoich horyzontów. Ten rok zdecydowanie był inny, choćby z racji częstszych wyjazdów czy też większej aktywności ruchowej („rowerem do pracy”, debiut w listopadowym Runmageddonie, Poznań Bike Challenge, Poznań Business Run).

Jak to się zaczęło?

Oczywiście do gadżetu, a właściwie od pretekstu do zaspokojenia swojego „marzenia” jakim zawsze była „chęć posiadania” lustrzanki i robienia dobrych zdjęć. Udało się również sprowokować siebie i znajomych do wspólnego odwiedzenia kilku ciekawych (przynajmniej dla mnie) miejsc.

Jak we wspomnianym poście (Na początku był chaos – Zamki w Mirowie i Bobolicach) w kręgu moich zainteresowań znalazły się ruiny zamków średniowiecznych (i nie tylko), ale również same zamki, pałace, obiekty militarne, czy też opuszczone miejsca (Urban exploration), w których zatrzymał się czas. W połączeniu z słabością do oglądania natury oraz wspólnymi wypadami ze znajomymi udało się w tym roku odwiedzić ponad 40 miejsc (atrakcji turystycznych, zabytków, miast, miasteczek, wsi, punktów widokowych, miejsc zapomnianych) – a przynajmniej tyle mam katalogów ze zdjęciami, przemierzając blisko 2 tys kilometrów („najdalej” na północ Hel, a na południe Adršpach), robiąc ok 30 tys zdjęć.

Co dalej?

W kolejnych tygodniach postaram się nadrobić zaległości i opowiedzieć Wam o tych atrakcjach, które zobaczyłem w tym roku. Nadchodzący rok zapowiada się jeszcze intensywniejszy.

Oceń post