Tak rozpoczyna się Grecki Mit o początku świata. Ja zazwyczaj tymi słowami opisuje swoje początki, gdy patrząc w przeszłość rozpamiętuję nowo zaczęty projekt, przygodę czy relację. Tak też będzie tym razem…

Na początku był chaos.
3 lata temu wracając z listopadowego koncertu odbywającego się w Katowickim Spodku, wraz z przyjacielem rozmawialiśmy „o życiu”. W radiu leciała wtedy piosenka Sylwii Grzeszczak – Księżniczka. Bardzo szybko nasz temat przeistoczył się w rozmowy o średniowieczu, zamkach, rycerzach i ich kobietach. Pech, a raczej szczęście chciało, że dostrzegliśmy brązowy znak drogowy informujący o obecności atrakcji turystycznej w okolicy. Spojrzeliśmy po sobie i bez słowa kolega skręcił w stronę Mirowa.

Nie wiedzieliśmy gdzie jedziemy i co zobaczymy. Droga z kilometra na kilometr robiła się coraz węższa, bardziej kręta przypominająca odcinki specjalne Rajdu Polski. Jednak po kilkunastu minutach dojechaliśmy do Parku Krajobrazowego Orlich Gniazd, a tam od ukazały nam się ruiny Zamku Rycerskiego w Mirowie.

Nie wiedzieliśmy o tym obiekcie dokładnie nic. Biegaliśmy w wokół niego jak dzieci wokół fontanny robiąc zdjęcia telefonami i tabletem. Dookoła rozpościerał się piękny widok na zielone równiny oraz zalesioną okolicę, a popołudniowe słońce nadawały ciepły żółto-pomarańczowy blask na ruiny. Prawdo podobnie właśnie wtedy zrodziło się moje zamiłowanie do zamków, ruin i przyrody…

W euforycznym nastroju podjechaliśmy do znajdującego się o ponad kilometr odnowionego Zamku Królewskiego w Bobolicach. Obiekt również imponujący jednakże – w moim odczuciu – skażony komercyjną ręką, gdyż obok znajduje się wystawny hotel i restauracja. Kupiliśmy bilet i zwiedziliśmy zamkowe komnaty.

Zdecydowanie będąc w okolicach Jury Krakowsko-Częstochowskiej wygospodaruję słoneczny dzień, aby odwiedzić ten Park Krajobrazowy z aparatem i poprawić zdjęcia.

 

Ocena:5 Głosów: 1