Z czasów szkolnych (a dokładnie z wycieczki do Kotliny Kłodzkiej) pamiętam jakie wrażenie zrobiło na mnie zwiedzanie Jaskini Niedźwiedziej. Ilustracje i zdjęcia z podręczników do geografii w tym miejscu ożywały, dając wiele frajdy. Niestety wtedy Kopalnia Uranu w Kletnie nie była jeszcze dopuszczona do ruchu turystycznego -tegoroczny powrót w ten rejon oczywiście,obejmował zwiedzanie obu obiektów.

Tak więc nieco zmęczeni (wraz z partnerką i zaprzyjaźnionym małżeństwem), po zwiedzeniu jaskini (a raczej w trakcie intensywnego urlopu) wracaliśmy żwawym krokiem w stronę parkingu, by później podejść 800 m (od parkingu przy Muzeum Ziemi) do sztolni (jak się później okazało przed wejściem znajduje się parking dla samochodów).

Myślę, że mieliśmy dużo szczęścia, gdyż udało nam się zdążyć na ostatnią niezbyt liczną grupę i bardzo fajnego przewodnika, który  ciekawie opowiadał zarażając nas, a przede wszystkim najmłodszego uczestnika sympatią do mineralogii.

Podczas ponad godzinnego zwiedzania sztolni nr 18 – najwyżej położonego korytarza (773 m n.p.m) o długości 400m – zobaczyliśmy pokłady fluorytu, kwarcu jak również żyły rudy uranu, liczniki Geigera oraz sprzęt górniczy.

Przewodnik również wspomniał o rysach historycznych, które niechlubnie wpinają się w górniczą historię regionu. Eksplaracją Kopaliny bo taki kryptonim nosiła tajna, radziecka kopalnia w Kletnie – zajmowali się polscy przymusowi robotnicy oraz dobrze opłacani górnicy pod szyldem Zakładów Przemysłowych R-1 (Przedsiębiorstwo Kowarskie Kopalnie, ros. Предприятие Кузнецкие Рудники) na mocy umowy międzypaństwowej (z września 1947) między rządem PRL i ZSRR mówiącej o badaniach geologicznych na terenie naszego kraju – głównie Dolnego Śląska i ziemia kłodzkiej. Warunki pracy były bardzo trudne, nie spełniano odpowiednich wymogów bezpieczeństwa, a praca przy wydobyciu uranu dodatkowo skracała życie pracowników, co niestety było standardem przy pozyskiwaniu minerałów, czy budowie Raise, Arado.

Podczas 5 lat eksploracji (1948-1953) w Kletnie wykonano korytarze na 9 poziomach o łącznej długości 37 km wydobywając około 230 tys m3 urobku, w tym 20 ton czystego uranu. Co stanowiło 5% radzieckiego wydobycia Uranu w Sudetach.

Zdecydowanie fajniejsze miejsce (w moim odczuciu) niż Jaskinia Niedźwiedzia, poczułem się bliżej Matki Ziemi niż kiedykolwiek dotąd. Warto przyjechać tu zwłaszcza z dziećmi, ale również z kolegami, gdyż właściciel kopalni umożliwia ekstremalne, indywidualne zwiedzanie  (po wcześniejszym umówieniu się), na trasie wyłączonej z ruchu turystycznego. Warto również poświęcić trochę czasu na samodzielne wędrówki po Masywie Śnieżnika.

Filtruj wg

 

Ocena:4 Głosów: 1